Jesień w tym roku jest wyjątkowo piękna!
Zawsze wolałam wiosnę, ale w tym roku jest tak jakoś inaczej, czulej, cieplej i delikatniej. Słońce otula nas finezyjnie, wręcz rozkosznie, dając nam mięciutki kocyk wrażeń w tym czasie, który nas przygotowuje do ciemności i zimna. Jest miło, dobrze, miękko, no i …. kolorowo!

Mam wrażenie, że w tym roku jesień stąpa bardzo powoli, dając nam czas, dużo czasu, na przygotowanie się do zimowego lądowania, sprawiając, by to lądowanie było przyjemne i żeby nie było dla nas zaskoczeniem, tylko ledwo zauważalnym przejściem w kolejny etap roku.
No właśnie, i te kolory…. jakiś czas temu tylko zimna paleta barw do mnie przemawiała, ale w zeszłym roku mi się zmieniło i coraz częściej przychylnym wzrokiem patrzę na kolory ziemi: moją uwagę przyciągają brązy, pomarańcze, a także czerwienie, zielenie i burgund… To jest niesamowite, że człowiek z biegiem lat się zmienia, swoje upodobania, przyzwyczajenia. Lubię patrzeć i cieszy mnie to, że zauważam nowe rzeczy.
Do naszego Sioła jesień przybyła w zielono-żółtej sukience z delikatnymi czerwonymi ozdobami. Na drzewach wciąż jest mnóstwo zielonych liści, a te żółte i czerwone pojawiają się bardzo powoli. Ale! Właśnie wczoraj zauważyłam, że już nie ma jarzębiny! Jakoś mnie to zdziwiło 😉

W naszym lesie w tym roku nie ma prawie muchomorów, dlatego sama je sobie zrobiłam. Uwielbiam te piękne grzyby. Są takie dumne, puszą się wręcz swoim pięknem, którego są świadome. Zazdroszczę im tej pewności 😉

Były u nas dziś 22 st. C! Pisząc ten post, siedzę na naszym tarasie w domu w środku lasu, piję herbatę truskawkowo-malinową i napawam się tym światłem, słońcem, ciepłem. Jesienne ciepło jest najpiękniejsze…. Piękniejsze od tego w kominku zimą, piękniejsze od tego roztapiającego letniego lśnienia, piękniejsze od wiosennych nieśmiałych muśnięć…
Nadszedł czas jesiennych porządków, chowania pościeli, którą mamy przeznaczoną dla naszych letnich gości, koszenia traw, chowania poduch znad rzeki i wyciągania ciepłych ubrań z kartonów ze stodoły. Ale jest to też moment, gdy długie spacery stają się codziennością, a siedzenie do późna na naszym wielkim tarasie kończy się na okrywaniu kocykami, bo pomimo że dni są ciepłe, to wieczory potrafią już dać w kość.
Poza tym mam wrażenie, że bardzo zwiększyła się aktywność ptaków – sikorek, sójek, dzięciołów. Zbierają zapasy. Żal trochę, że już nie słychać żurawi – w zeszłym tygodniu uczyły swoje młode nawigacji i pewnie już poleciały… Czekam na nie zawsze z niecierpliwością wiosną…
Ps. A takie muchomory możesz mieć w swoim ogrodzie lub na swoim stole 🙂
Łyżka dla wiedźmy czerwona
Muchomor miska 01
Muchomor patera 02
Muchomor patera 01



















